Wczytuję dane...

Krótka historia antyseptyki - co to jest, na czym polega

O historii antyseptyki słów kilka

Obecnie każdy wie jak wielkie znaczenia ma mycie rąk. Mimo że prawidłowość tej czynności może pozostawiać wiele do życzenia, to jednak większość z nas stara się dość często czyścić dłonie, głównie przed jedzeniem. Doskonale wiemy, jakie choroby mogą się nam przytrafić, gdy zapomnimy o tej podstawowej czynności. Jednakże świadomość dotycząca higieny nie ma długiej historii. W średniowieczu niemal hołdowano niehigienicznemu stylowi życia. Taki przykład dawali wielcy monarchowie, jak np. król Ludwik XIV – król Słońce, który w swym życiu tylko raz zażywał kąpieli. Podobne zamiłowanie do braku higieny miał Napoleon i wielu innych. Czasem mawia się, że to my współcześni jesteśmy nazbyt wyczuleni na czystość, co zabija florę bakteryjną chroniącą nas przed chorobami, ale Narodowa Organizacja Zdrowia wciąż wydaje poradniki dotyczące np. prawidłowego mycia rąk. Wiele chorób ma początek właśnie na naszych dłoniach.

Brudne ręce XIX wiecznych lekarzy

 

Dziś trudno nam sobie wyobrazić sytuację, kiedy lekarze nie myjąc rąk i nawet nie zakładając rękawiczek przystępują do operacji. Historia antyseptyki nie jest jednak długa, a brak higieny wśród medyków jeszcze w XIX wieku był na porządku dziennym.

Ignacy Filip Semmelweis węgierski lekarz rozpoczął obserwacji dotyczące antyseptyki po tragicznej śmierci swego najbliższego przyjaciela, który podczas sekcji zwłok w wyniku skaleczenia uległ śmiertelnemu zakażeniu. Semmelweis zauważył, że podobne objawy dotykają także kobiet na oddziale położniczym, które umierały z powodu gorączki połogowej. Traktowano ją wówczas bardzo normalnie sądząc, że jakiś odsetek noworodków umiera w sposób naturalny. Semmelweis zalecił lekarzom stosowanie roztworu do mycia rąk, jakim był podchloryn wapnia. W bardzo krótkim czasie śmiertelność niemowląt zmalała, gdyż roztwór zabił drobnoustroje odpowiedzialne za zakażenia.

Semmelweis nie zyskał jednak chwały wśród lekarzy, stąd antyseptykę kojarzy się dziś bardziej z nazwiskiem Josepha Listera, aniżeli węgierskiego lekarza. Jego hipoteza wydawała się być zbyt prosta i niedorzeczna, aby zaczęto ją traktować poważnie. Mimo iż Semmelweis był bardzo bliski rozwiązania zagadki wysokiej zapadalności na gorączkę połogową, nie potrafił precyzyjnie wyjaśnić mechanizmu namnażania i zwalczania drobnoustrojów. Nie został więc zapamiętany jako odkrywca, a jego teoria na pewien czas odeszła w zapomnienie.

Kontynuacja wielkiego dzieła

 

Gdyby nie powrócono do tematu mycia rąk, prawdopodobnie liczebność ludzi na Ziemi byłaby co najmniej trzy razy niższa, tak więc z pewnością możemy zawdzięczać węgierskiemu lekarzowi błyskotliwego umysłu i zdolności przyczynowo-skutkowego myślenia. Mimo że sam Semmelweis nierozumiany trafił do szpitala psychiatrycznego, a tam zmarł z powodu tego, co sam odkrył, czyli zakażenia, jego dzieło kontynuowano dalej. Następnym, który zaczął przyglądać się zagadnieniu antyseptyki był brytyjski lekarz Joseph Lister. Uznał, że fenol czyli kwas karbolowy okazał się dużo skuteczniejszym roztworem likwidującym groźne drobnoustroje. Kolejno przykładano swoją cegiełkę do tworzenia ważnych teorii w dziejach medycyny przyczyniając się do ratowania ludzi. Poszerzano też zakres ochrony przeciwko drobnoustrojom. Jan Mikulicz-Radecki wpadł na doskonały pomysł stosowania masek ochronnych na twarz, a także białych bawełnianych rękawiczek operacyjnych, które później zmieniono na gumowe. Ostatecznie za ojca antyseptyki uznano kilońskiego chirurga Gustava Adolfa Neubera. To on stworzył pierwsze reguły postępowania antyseptycznego, jakie niemal w niezmienionej formie stosuje się do dnia dzisiejszego.

Wystarczy 40 sekund

 

Zwalczenie wielu dręczących ludzkość chorób stało się faktem. Nie spotykamy już dziś takich schorzeń, jak polio czy dżuma. Były to niewidzialne wirusy, które niełatwo tak po prostu „wyrzucić” z naszego życia i funkcjonowania, ponieważ są niewidzialne, a więc stają się, tym samym, trudne do namierzenia. A jednak udało się tego dokonać.

Okazuje się, że tak prosta czynność jak mycie rąk może być przyczynkiem do profilaktyki zdrowotnej. Wielu z nas wręcz nie potrafi sobie tego wyobrazić, że oczywista i prozaiczna ochrona mogła być przez długie lata uznawana na niekonieczną. Niestety, jeszcze dziś spotykamy się czasem z brakiem świadomości dotyczącej podstawowej higieny. Są na świecie miejsca, gdzie niczym w XIX wieku uczy się ludzi mycia rąk. Nawet w Europie publikuje się poradniki poprawnego czyszczenia dłoni. Szacuje się, że bardzo wielu ludzi wciąż nie ma nawyku mycia rąk po wyjściu z toalety, a tylko mały odsetek czyści je w skuteczny sposób, eliminując drobnoustroje. Warto mieć na uwadze, że nie wystarczy wyłącznie opłukać rąk, aby zniszczyć bakterie. Trzeba poświęcić co najmniej 40 sekund, aby dłonie nie stały się naszym rzeczywistym zagrożeniem. Z drugiej jednak strony łatwo popaść w nerwicę natręctw i w sposób maniakalny dbać o higienę dłoni. Należałoby więc znaleźć złoty środek, który pozwoli rozsądnie dbać o higienę.